środa, 26 kwietnia 2017

Worko - plecak dla dziewczynek

Och, ze zgrozą zauważyłam, że nie było mnie na blogu już miesiąc :-( Zajęłam się bowiem większym i pracochłonnym projektem, o którym z pewnością napiszę na blogu. Namnożyło mi się kilka postów, ale powolutku będę je publikować. Bardzo się bałam, że w miesiącu kwietniu nie będzie na moim blogu żadnego posta a mamy już 26 dzień miesiąca! Dlatego szybciutko zamieszczam zdjęcia worko - plecaka, który uszyłam dla moich małych kuzynek z okazji Zajączka ;-) 
Kto zagląda na mój Instagram ten z pewnością zauważył, że ostatnio u mnie bardzo różowo i fioletowo ;-)

Zanim uszyłam worko - plecak zapoznałam się z rewelacyjnym tutorialem Mility Nikonorov na kanale You Tube o tutaj. Tutek jest niesamowicie rzetelny i wszystko łatwo można zrozumieć. Polecam gorąco!

Akurat miałam na stanie sporo fioletowej bawełny z dodatkiem i różowej tkaniny poliestrowej (z racji dużego projektu właśnie), dokupiłam tylko sznurek. Choć to nie taki wcale zwykły sznurek, jest przepiękny, skręcany, błyszczący i w pięknym odcieniu różu. Kupiłam go stacjonarnie w pasmanterii w Galerii Katowickiej. Worek uszyty jest z podszewką aby był mocny i nie było widać szwów, miało być elegancko, tak by młode panienki były zadowolone ;-) Worek zdobi piękna róża, którą sama uszyłam z wąskiego paska materiału, ręcznie przymarszczonego nicią, ułożonego w odpowiednią formę i przyszytego do worka jeszcze przed zszyciem go w całość.

Jedyny problem jaki napotkałam to to, w jaki sposób zakończyć końcówki sznurka, gdyż przecięte - rozkręcają się. Zabezpieczyłam je przezroczystą tasmą klejącą. Jednak nie wydaje mi się by był to profesjonalny sposób, macie może jakieś pomysły jak to zrobić?

A teraz zdjęcia:










Jak Wam się podoba?
Pozdrawiam

wtorek, 28 marca 2017

Dresówka w plusy

Dresówka w plusy bardzo mnie urzekła, a konkretnie jej kolory: musztardowy, czarny, szary i białe tło. Miały być z niej spodenki dla chłopców. No mam nadzieję, że jeszcze starczy mi na spodenki lub bluzkę gdyż już uszyłam z niej kocyk do wózka dla Szymka i kominek dla męża.

Szymonek (Mamusia) potrzebował na wiosnę do wózeczka cieńszy kocyk na spacery. Rok temu uszyłam mu taki cienki kocyk z niebieskiego minky oraz wzorzystej bawełny. Jednak przyznam, że ten kocyk jest mało kocykowy jak dla mnie z powodu tej bawełny. Wolę bawełnę w kołderce czy narzutce patchworkowej, ale kocyk musi być milutki i mięciutki. Dlatego tym razem użyłam minky i dresówki i tak mi się bardzo podoba ;-) W środku nie ma żadnej ociepliny.










Kiedy szyłam czapki i kominki dla dzieci i dla siebie, uszyłam też kominek mojemu mężowi. Już od dawna potrzebował takiego męskiego wynalazku. Apaszek nie nosi, chustek też nie, a jednak czasem potrzebuje okryć czymś szyję. Zwłaszcza potrzeba taka dopada go podczas spottingu (fotografowaniu samolotów przy lotniskach), kiedy wiatr wieje niemiłosiernie. Jedyną dresówkę, która pasowała dla mężczyzny to była właśnie ta w plusy. Kominek powstał i jest stale używany, co niezmiernie mnie cieszy, przydał się również podczas jazdy na nartach :-)


 Pozdrowionka!

piątek, 24 marca 2017

Czapeczki na wiosnę

Hurra! Kalendarzowa wiosna już przyszła, teraz czekamy na ciepełko i słoneczko. Ptaki śpiewają, krokusy rosną, ogrodowa ławka, domek i zjeżdżalnia są już gotowe na dziecięce harce.

Jeszcze przed nadejściem wiosny zapragnęłam uszyć moim dzieciom czapeczki na wiosnę a do kompletu uszyłam jeszcze kominki. Czapeczki powstały z jednej warstwy dresówki pętelki w autka z turkusową wypustką. Kominek jest z dwóch warstw: dresówki w autka oraz turkusowej. Bardzo zależało mi na tym, aby kominek ściśle przylegał do szyi, tak by wiosenny wiatr nie przewiał moich maluchów. Jednak jego szerokość musiałam dostosować tak by kominek przezedł przez głowę. W konsekwencji więc nie przylega on tak ściśle do młodej szyjki jak bym chciała. Póki co jest zbyt zimno na kominki i zakładam dzieciom apaszki z minky, które możecie zobaczyć w tym poście. Kominki nadadzą się jak będzie odrobinę cieplej.





No i pozazdrościłam dzieciom zestawu i uszyłam taki również sobie. Świetnie sprawdził się podczas pobytu w górach pod narciarski kask ;-) 




Pozdrowionka!

czwartek, 16 marca 2017

Lista zakupów/Shopping List - owocowe notesy

W styczniu, kiedy porządkowałam swoje papiery scrapbookingowe na biurku natknęłam się na śliczne owocowe papiery od Magicznej Kartki. Kupiłam je rok temu podczas Art in Town w Warszawie. Kiedy je zobaczyłam od razu pomyślałam, żeby zrobić z nich takie owocowe notesy na listę zakupów. Nie wiem jak Wy, ale idąc do sklepu zawsze taką listę mam przy sobie, ja albo mój małżonek. No chyba, że do kupienia są tylko trzy rzeczy, to wtedy raczej potrafię je zapamiętać ;-)

Zamówiłam więc okładki z białej tekturki, obustronny wkład notesowy w kratkę i wzięłam się do roboty. Notesy są formatu A5, zbindowane białą sprężyną. Każdy jest w innym stylu, choć wszystkie podobne do siebie, kolorowe i radosne. W sam raz na wiosnę! Okładkę tworzy tekturka pokryta bazą wykonaną z papieru do scrapbookingu. Baza została pokryta częściowo maską utworzoną przy pomocy gwaszu. Oprócz napisu i głównego owocowego motywu, okładkę zdobią guziczki dopasowane kolorystycznie.

To co? Truskawkę, brzoskwinię, cytrynkę, pomarańczę czy malinkę? ;-)
Notesiki są dostępne w moim sklepiku na Artillo  w cenie 25 zł za sztukę. 






















Notesiki są w sam raz na prezent ;-)
Pozdrowionka
P.S W naszym lesie już pełno krokusików, idzie wiosna :-)

piątek, 10 marca 2017

Miś mnie zainspirował ;-)

Siedzę sobie w pokoju dzieci, chłocy się bawią  i chwilowo nie potrzebują mojej uwagi. Co ja robię? Siedzę pod oknem i myślę, myślę co by tu w tym pokoju chłopięcym zmienić, co im uszyć, myślę że trzeba by tapetę zmienić bo wygląda okropnie, odrapane drzwi pomalować (tak samo jak i potłuszczone ściany) i poszwy wymienić bo pożółkły ;-D 
W pewnej chwili dostrzegam też małego brązowego misia z kolorowym szaliczkiem i wtedy wpadam w absolutny zachwyt. Jaki ten miś ma piękny głęboki brązowy kolor, a jaki cudowny ma kolorowy szaliczek - bardzo energetyczny w kolorowe paski: różowe, ciemno różowe, pomarańczowe, jasno pomarańczowe. Jak one pięknie kontrastują przy tym głębokim brązie. No i oczywiście pojawiła się myśl, że trzeba by kartkę zmajstrować w takich kolorach!!!

Brązowy papier miałam, ale nie miałam nic w kolorze fuksji! Koniecznie musiałam poszukać w internecie papierów w takich odcieniach, nie było łatwo, ale udało się. Kartka jest i podoba mi się chyba najbardziej ze wszystkich moich dotychczasowych kartek :-) 

Oto ona..
A wszystko przez pewnego małego misia ;-)







Nazbierało mi się sporo zaległości postowych, niestety zdjęcia słabo mi wychodzą. 
Do następnego :-*

środa, 1 marca 2017

Moja pracownia

Dzisiaj początek marca, miesiąca który niesie nadzieję, bo już za chwilę przyjdzie wiosna, może zdarzą się pierwsze ciepłe dni, dni są coraz dłuższe i pod koniec miesiąca przestawimy zegary. Z tej okazji zapraszam Was na kolejny post!

Pewnego przedpołudnia Szymonek udał się na drzemkę a Piotruś oglądał Toma Holownika na You Tubie, postanowiłam wykorzystać sytuację i popracować chwilkę nad nową kartką urodzinową. W związku z tym zaczęłam tworzyć kompozycję, układać, zmieniłam nici w maszynie na różowe (choć tak naprawdę to fuksja) aż nagle tak pięknie zaświeciło słońce, że postanowiłam wszystko rzucić. Chwyciłam szybko za aparat i zrobiłam kilka zdjęć. Nic nie zmieniałam, nie układałam, nie aranżowałam. W pewnym momencie przesunęłam tylko fiszki do nauki włoskiego poza obiektyw ;-)

Dzisiaj zapraszam więc Was do mojej małej pracowni :-)

Moją pracownię tworzy długi blat w kształcie litery L oraz regał, w którym już powoli brakuje mi miejsca ;-) Jednak w ciągu dnia bawią się też tu dzieci, oglądają bajki, rysują, stemplują, malują i...PSOCĄ ;-D Mają też swoją półkę na przybory i swoje stanowisko pracy. Tego akurat nie będę pokazywać. Na zdjęciach widać tylko mój kącik, piękną orchideę stojącą na parapecie oraz widok za oknem, który bardzo lubię. Pracuję głównie nocami i czasem swój warsztat przenoszę do salonu, gdzie stoi owerlock i dwa duże stoły w sam raz do krojenia materiałów i pikowania.

Mój kącik bardzo lubię, jest taki MÓJ, nie jest jakiś idealny, nikt nie znajdzie tu modnych dodatków ani markowych przedmiotów. Czasem plączą się kable od maszyny, samolot Cobi mojego męża, który dzieci rozbroiły i trzeba by naprawić. Drukarka  też niespecjalnie tu pasuje ze względu na swoją wielką kubaturę. Jednak uwielbiam tu pracować, jest tak twórczo, tak mojo i tak sympatycznie ;-)























Półkę na nici przerobiłam sobie z dawnej drewnianej szafy dla lalek Barbi, którą moja ciocia dostała od wujka z Niemiec dawno temu (jak była małą dziewczynką rzecz jasna, pamiętam nawet jak się razem nią bawiłyśmy) ;-) Przeszlifowałam, wypięłam kilka półeczek i pomalowałam białą farbą. Wieszak Love i datownik kupiłam podczas wakacji w Anglii. Tablicę z inspiracjami i listami do zrobienia zrobiłam z małej palety. Mam zamiar ją powiesić tylko nie mamy kołków a do sklepu dla majsterkowiczów czy Castoramy jakoś nam nie po drodze, hehe. Zamonotwałam w niej moje ukochane kolorowe gałki, które też przywiozłam sobie z Anglii. Szalenie mi się one podobają. Storczyk, który stoi na parapecie zachwyca mnie, dostałam go latem od teściowej z informacją "że nie kwitnie". Ja jednak razem z Piotrusiem dzielnie podlewaliśmy go i proszę...jestem nim zauroczona :-) A za oknem drzewa, chmury - uwielbiam!!

W mojej pracowni nie mogło oczywiście zabraknąć ramek ze zdjęciami ukochanych osób, brakuje tylko zdjęcia moich ukochanych rodziców i brata - Kochani muszę to nadrobić! :-) Nad drzwiami wisi krzyż, żebym podczas pracy zawsze pamiętała o Tym, Który jest najważniejszy i aby moja praca nigdy nie była ważniejsza od tych których kocham i którzy mnie kochają :-)

Może nie wszystko pokazałam na zdjęciach, ale kwintesencja jest! :-)

Jak Wam się podoba?
Pozdrowionka!